sobota, 11 maja 2013

Czas zakończyć opowieści z "maluchem" w tle...

Obiecałam Wam jeszcze kilka humorystycznych historyjek, które spotkały mnie podczas
Fot. Ania Gawrońska
gościnnego użytkowania "maluchów".
Podczas studiów, podwożona przez sąsiadkę z Dobrogościc do Inowrocławia, wysiadłam z jej beżowego malucha wraz z... pasami... Wypięłam się bowiem z nich dopiero na zewnątrz. To był jedyny taki przypadek, gdyż nagminnie się w "maluchach" nie dopinałam, mimo szczerych chęci:)))
Również moja pierwsza Pani Dyrektor posiadała beżowego "malucha". Z tym to dopiero miałam przygody. Kiedy Dyrekcja chciała mnie usłużnie podrzucić z Gniewkówca do Złotnik lub odwrotnie, to albo drzwi się nie zamykały i na zakrętach groziło mi wypadniecie za burtę, albo z nagła silnik zaczynał dymić i musiałam ruszać "na piechtę", lubo też nie chciał zapalić. Nie wiem czy to był taki zwykły rzęch, czy też może tylko mnie szczególnie nie lubił:))) A co się przy tym nasłuchałam uszczypliwości Pani Dyrektor... głownie na temat mojej tuszy, no ale to już nie wina fiacika...

Starych parowozów czar...


Kto z Was pamięta jeszcze popularne "ciuchcie"? Pewnie niewiele osób. Ja - dinozaur po czterdziestce -
Fot. .PKP CARGO. Na zdjęciu: 498.104 "Albatros" i Ty1-76
jeszcze pamiętam. Kiedy miałam 3-4 latka jeździłam z rodzicami właśnie takim parowozem do dziadków w Głuchołazach. Poza tym mieszkając przez ponad 20 lat w domu przy torach, naoglądałam się różnych modeli lokomotyw i stwierdzam, że "ciuchcie" mają w sobie najwięcej uroku:)))
Dlatego też z chęcią przeprowadziłam wywiad dla Forumtransportu.pl na temat Parady Parowozów, która co roku odbywa się w Wolsztynie , w starej zabytkowej parowozowni. XX Parada miała miejsce w ostatni weekend kwietnia i obfitowała w atrakcje. 

Majowy numer "Gminy w obiektywie" już dostępny!

Strona tytułowa numeru 11.
Na pewno ucieszy Was fakt, iż od dzisiaj można już nabywać 11 numer "Gminy w obiektywie". Wydanie przykuwa wzrok dużą liczbą interesujących fotografii, jak zwykle zarówno tych sprzed lat, jak i współczesnych. Osobiście polecam m.in.:
- fotorelację z zajęć w świetlicy w Mierzwinie (s. 2)
-"Sołtysiada" 2013 - I etap (s.3)
-Historię Tuczna w zarysie (s.6)
-relację z sesji 23 kwietnia 2013 roku oraz Moim zdaniem Pani Basi Gawrońskiej (s.8)
-Zatrzymane w kadrze (s.11)
-"A Ty zostaniesz księdzem..." (wspomnienie o księdzu Romanie Waszkiewiczu, s.12)
-Radę sołecką wsi Rucewko (s.14).

wtorek, 7 maja 2013

Toruński zachód słońca...

Toruński zachód słońca - fot. P.Cz.
Są osoby, które twierdzą, że zdjęcia zachodów słońca to kicz w czystej postaci. Osobiście współczuję wszystkim, którzy ważą się tak autorytatywnie oceniać cudze gusta. Dlatego też, nie martwiąc się o Wasze oceny, zamieszczam kolejne zdjęcie autorstwa Przemka Czerzniaka. Dotarło ono do mnie niedawno i przypomniało studenckie lata.
Nie wiem  jak Wy, ale ja we wschodach, zachodach, zwierzętach i roślinach, wietrze, deszczu, słońcu, księżycu itp czuję Boską rękę.  

niedziela, 5 maja 2013

Moje przygody z motoryzacją... cz. II (nie ostatnia)

Cóż, widzę, że albo moje traumatyczne przeżycia są dla Was mało interesujące, albo hulacie gdzieś po świecie i nie macie czasu wstąpić na mojego skromnego bloga. Mimo wszystko kontynuuję moją opowieść.
Minęło następnych kilka lat, liczyłam sobie wtedy jakieś 27 wiosen. Pracowałam w Szkole Podstawowej w Gniewkówcu, do której dojeżdżałam rowerem. Tego ranka (nie pamiętam wiosennego czy jesiennego) padał rzęsisty deszcz. Jak zwykle w takich razach wsiadłam na rower z parasolem (wiem, kamikadze!). Ponieważ deszcz zacinał z ukosa, dokładnie z prawej strony, ustawiłam tak właśnie parasol, aby uchronić się przed zmoczeniem. Nie widziałam więc dobrze prawej strony jezdni. Jechałam ulicą Słoneczną, o poranku zwykle nie stoją tam żadne samochody, ale nie tym razem! Nagle poczułam silne uderzenie, tak silne, że mój bicykl zatrzymał się w biegu. Ja stanęłam, ale "maluch", w którego trzasnęłam, potoczył się kilka metrów przed siebie. Nie pamiętam, jakiego dokładnie był koloru, ale przypominam sobie moje zdziwienie, kiedy go ujrzałam. Przede wszystkim nie był pomarańczowy!!!

sobota, 4 maja 2013

Moje przygody z motoryzacją...

Pogoda nam, niestety padła, ale i tak na Kujawach nie jest tak źle, deszcz nie leje, grad nie wali, a że trochę
Fot. M.M.M.
zimnawo... trudno... Taka aura jednak sprzyja wspomnieniom, więc zaserwuję Wam trzecią z moich przygód, a właściwie serię zdarzeń z "maluchem" w tle:)))
Mały "fiacik" - dzisiaj już raczej rzadkość - wszedł do produkcji na początku mojej edukacji wczesnoszkolnej. Pamiętam, że w I bądź II klasie podstawówki sklejałam papierowy model Fiata 126p - najnowszego cudu naszej techniki. Ale kiedy przystępowałam do I Komunii wzorem szyku i elegancji wciąż pozostawał nasz rodzimy model Warszawa, no, przynajmniej w moich kręgach towarzyskich:)))

środa, 1 maja 2013

Pierwszy maja zaczął się fiołkowo...

Fot. B.G.
Muszę przyznać, że maj rozpoczął się dla mnie dość przyjemnie, aż chce się pisać:))) Dobrze, że już nie trzeba chodzić na pochody, bo wiadomo, że kiedy coś TRZEBA, to się na ogół nie chce. Pamiętam czasy szkoły podstawowej, szczególnie najmłodsze klasy, kiedy gnano nas przez Złotniki  albo kazano czekać przy szosie na przejazd towarzysza Gierka. A pogoda często nie dopisywała: zimno, wiatr, deszcz, a nawet śnieg!!! Towarzysz Gierek zaś nie głupi, żeby się w taką pogodę zatrzymywać w jakiejś wsi...